Dziwne, niepokojące zachowania...

„Dziwne, niepokojące zachowanie dzieci i młodzieży ze spektrum autyzmu  z perspektywy zaburzeń przetwarzania sensorycznego (SPD)”.

 

Przetwarzanie sensoryczne (sensory processing) oznacza sposób, w jaki układ nerwowy odbiera informację pochodzące ze zmysłów i zmienia je w reakcję organizmu (reakcja adaptacyjna – już znamy te pojęcie). O zaburzeniach przetwarzania sensorycznego (sensory processing disorder – SPD) mówimy wtedy, gdy sygnały pochodzące ze zmysłów nie są przetwarzane na właściwe reakcje organizmu. W rezultacie codzienne czynności i cała aktywność dziecka zostają zakłócone. Nietypowe reakcje na informację pochodzące ze zmysłów mogą objawiać się w postaci zachowania, emocji, problemów z uwagę, nadpobudliwością, mogą też manifestować się w postaci problemów motorycznych lub trudności z organizacją. Zazwyczaj idą za tym kolejne utrudnienia, takie jak ograniczony udział w życiu społecznym, opóźnienie rozwoju mowy i komunikacji, kłopoty z samoregulacją i obniżona samoocena (L. Miller, 2014). Tym artykułem chciałbym rozpocząć cykl, który roboczo nazwałem „Dziwne, niepokojące zachowania…”. Dlaczego właśnie tak? Przede wszystkim wzięło się to z moich częstych rozmów z rodzicami dzieci i młodzieży z ASD, z którymi mam ogromną przyjemność współpracować. Rodzice często zadają mi pytania: „Dlaczego mój syn ma takie dziwne ruchy rąk? Dlaczego jak się ekscytuje to spina całe ciało, tak jakby przechodził po nim jakiś prąd? Dlaczego jak ucieka komunikacyjnie to dociska żuchwą do klatki piersiowej?” Takie pytania i wiele innych mam okazję bardzo często słyszeć od Rodziców. Na niektóre można spróbować znaleźć odpowiedź z perspektywy wiedzy na temat integracji procesów sensoryczno-motorycznych. Niekiedy należy szukać odpowiedzi gdzie indziej…  W tym artykule przytoczę kilka przykładów z „życia wziętych”.   Z związku z tym, iż będzie to cykl artykułów proszę Was-Rodziców i nie tylko o pytania na temat niepokojących zachowań Waszych dzieci… (adres mailowy jest podany), może uda mi się znaleźć na nie wytłumaczenie.

Takie zachowanie może być związane z podwrażliwością na bodźce przedsionkowe. Otóż system przedsionkowy odpowiada, najprościej rzecz ujmując, za odbiór bodźców z ruchu ciała. Podwrażliwość w tym systemie sprowadza się najogólniej do tego, iż organizm pomimo, iż otrzymuje tych bodźców sporo nadal ich potrzebuje, ponieważ OUN nie rejestruje ich, nie odbiera. Z związku z tym organizm dziecka dopomina się o więcej i więcej  ( w tym wypadku na ruch rotacyjny). Podwrażliwość przedsionkową badamy testem oczopląsu porotacyjnego podczas diagnozy SI. Mózg dziecka, które prezentuje takie zachowanie potrzebuje codziennie odpowiedniej liczby bodźców przedsionkowych w celu regulowania i utrzymania stanu gotowości do prawidłowego funkcjonowania. Jeżeli OUN dziecka nie rejestruje owych bodźców, wówczas dziecko będzie poszukiwało ich za pomocą innych sposobów (np. kręcąc się w koło) , by mózg w końcu je poczuł

Kolejne, częste zachowanie, które występuje u dzieci i młodzieży z ASD. W tym miejscu chciałbym bardzo konkretnie podkreślić, iż „chodzenie na palcach” absolutnie NIE jest objawem spektrum autyzmu (jak często się niestety słyszy…). Z tego co wiem  ( a jestem członkiem zespołu diagnostycznego ASD od 6 lat) ani w ICD-10, ani w ICD-11, ani w DSM-IV, ani w DSM-V nie figuruje w kryteriach diagnostycznych „chodzenia na palcach”. Z związku   z tym trzymajmy się empirycznych faktów. Rozumiem, że takie rozumowanie wzięło się  z obserwacji zachowań dzieci z ASD, które często chodzą na palcach. Dlaczego tak jest? A to dlatego, iż większość dzieci i młodzieży z ASD ma zdiagnozowaną podwrażliwość systemu przedsionkowego (patrz wyżej). Chodzenie na palcach, podskakiwanie, przeskakiwanie dostarcza bardzo dużo bodźców proprioceptywnych (do czucia głębokiego), a przede wszystkim właśnie przedsionkowych. Kiedy dziecko ma trudności z samoregulacją często potrzebuje i poszukuje bodźców i wrażeń proprioceptywnych  i  przedsionkowych. Nasila się to w sytuacjach dużego stresu, frustracji, zmiany, pobudzenia, ekscytacji, nie rozumienia komunikatów lub poleceń.

Oczywiście trzepotanie rękami jest ewidentnym manieryzmem ruchowym, perseweracją, która pojawia się u dzieci z ASD i nasila w momentach bardzo dużej ekscytacji lub/i nieradzenia sobie z emocjami, niepokojem. Manieryzmy ruchowe są włączone w kryteria diagnostyczne autyzmu (pod kategorią związaną z wysoko zawężonymi i uporczywymi zainteresowaniami i zachowaniami). Czasami w tym kontekście Rodzice wspominają nie tylko o trzepotaniu rękami, ale również o zaciskaniu pięści, szybkim poruszaniu palcami, spinaniu całego ciała. Z punku widzenia teorii integracji procesów sensorycznych trzepotanie rękami stanowi kotwicę sensoryczną, co ma regulujące i wyciszające oddziaływanie na mózg dziecka. Innymi słowy jest to sposób na redukcję napięcia, które powstało z powodu zaburzeń homeostazy psychicznej (najczęściej z powodu niepokoju spowodowanego czynnikami zewnętrznymi). W ten sposób do rąk dziecka, przedramion i ramion dostarczane są bodźce proprioceptywne, co zazwyczaj wpływa uspokajająco i organizująco na układ nerwowy. Czy w tej sytuacji robić ? Moim zdaniem jeżeli jest to sposób na redukcję napięcia   i pobudzenia to nie widzę absolutnie żadnego powodu, aby zabraniać dziecku trzepotać rękoma (jeżeli oczywiście w ogóle jest to możliwe). Dostarczanie sobie bodźców z czucia głębokiego zawsze działa wyciszająco na system nerwowy. Dziecko w ten sposób się uspokaja, a przecież  każdy z nas ma  jakieś sposoby na wyciszenie, zrelaksowanie, uspokojenia (i co doskonale wiemy nie zawsze akceptowany społecznie…). Rodzice dzieci   i młodzieży z ASD często mają jednak wątpliwości, czy ich dziecko nie będzie szykanowane, wyśmiewane, gdy wśród rówieśników nagle zacznie „trzepotać rękami, spinać się, wykrzywiać w dziwny sposób twarz…”. Może tak oczywiście być. Z związku z tym na treningu umiejętności społecznych uczymy dziecko, w jakich momentach i w jakich miejscach (co to jest miejsce publiczne, przestrzeń publiczna, a co nią nie jest…) może sobie pozwolić na takie zachowanie, dając mu jednocześnie wyraźny komunikat, iż nie jest to nic złego!

Zachowania agresywne i autoagresywne u dzieci i młodzieży  z ASD to bardzo poważny problem, o którym pisałem już wcześniej. Nie dotyczy on tylko dzieci o symptomach autystycznych bardziej pogłębionych, ale również dzieci i młodzieży wyżej funkcjonujących. Czasami ma to związek ze słabym czuciem własnego ciała (w diagnozie SI takie dzieci mają bardzo słabe wyniki testów dotykowych), a czasami zupełnie gdzie indziej należy szukać przyczyny owych zachowań. Z punku widzenia teorii integracji procesów sensorycznych zachowania autoagresywne rozumiemy jako dostarczanie sobie bodźców proprioceptywnych na przykład  do połączeń stawowych w obrębie szyi. Dziecko po prostu potrzebuje mocniejszych wrażeń dotykowych i nie wie, jak w inny sposób (nie okaleczając się) ma tych wrażeń sobie dostarczyć. Dzieci z ASD wyżej funkcjonujące należy tego nauczyć, a te dzieci, których objawy ASD są silniejsze należy zabezpieczyć przed okaleczaniem siebie i dostarczać im intensywnych i systematycznych bodźców proprioceptywnych.

Szanowni Państwo na razie to tyle „dziwnych i niepokojących zachowań” dzieci i młodzieży  z ASD, które można wytłumaczyć zaburzeniami przetwarzania sensorycznego.        W kolejnym artykule omówię kolejne zachowania, które obserwuje w swojej praktyce terapeutycznej  i diagnostycznej.

Zachęcam Państwa do zadawania pytań odnośnie zachowań dzieci i młodzieży z ASD, na które będę próbował odpowiedź w następnym cyklu „Dziwne, niepokojące zachowania…”

Z poważaniem.

Łukasz Gajewski

gajewskil@wp.pl

 


zobacz wszystkie artykuły