Kilka wskazówek i refleksji dla nauczycieli/terapeutów osób z ASD.

Po dłuższej przerwie chciałbym ponownie podzielić się z Państwem kilkoma propozycjami i refleksami dotyczącymi pracy z dziećmi ze spektrum autyzmu.  Owe refleksję są wynikiem moje wieloletniej obserwacji dzieci z ASD w przedszkolu i szkole, a przede wszystkim obserwacji zachowań nauczycieli, którzy nie zawsze rozumieją reakcje uczniów autystycznych, często niestety źle je interpretują i nieadekwatnie reagują. Niestety często są to interpretacje idące w kierunku kwestionowania diagnozy dziecka – „on/ona nie mają żadnego autyzmu/zespołu Aspergera, to jakaś głupia moda. On/ona jest po prostu niewychowany/a, brak mu/jej czytelnych zasad, no i w domu pewnie coś jest nie tak….”

Kryteria diagnostyczne spektrum autyzmu według DSM-V, ICD-11 (jeszcze ICD-10) są bardzo czytelne i jednoznaczne. Kwestionariusze obserwacji dziecka i wywiadu z rodzicami mocno precyzyjne i szczegółowe. Oczywiście diagnoza ASD jest diagnozą subiektywną (jak większość diagnoz z zakresu psychiatrii), jednakże standardy diagnostyczne prowadzone przez rzetelny, wielospecjalistyczny zespół (właśnie zespół!) uwzględniające zaburzenia komunikacji społecznej, dysfunkcję teorii umysłu, centralnej koherencji, wąskich, fiksacyjnych zainteresowań, zaburzeń sensorycznych znacząco minimalizują błędy diagnostyczne. W związku z tym „interpretacje” niektórych nauczycieli/specjalistów kontestujące postawioną diagnozę bywają wielce nieuprawnione i czasami po prostu szkodliwe… Moja refleksja jest taka – było by lepiej dla wszystkich, jakby każdy wypowiadał się w dziedzinie, na której się zna i w której nieustanie pogłębia wiedzę (praktyczną  i teoretyczną). Czynienie się „specjalistą” od wszystkiego szkodzi przede wszystkim dzieciom  z ASD oraz ich Rodzinom, którzy trafiając na pseudo-specjalistów, którzy imputują im, iż ich dziecko nie ma autyzmu, a jego zachowanie ma przyczynę gdzieś indziej wprowadzają niepotrzebny zamęt i obawy. Szkoda, że przy okazji nie udzielają odpowiedzi "gdzie" tkwią owe przyczyny, a których tak chętnie mówią...

- „Proszę nie zakładaj, że wiesz, jak to jest być rodzicem tego ucznia. Dziecko w domu może się zachowywać zupełnie inaczej – lepiej lub gorzej. Tylko dzięki otwartej, wolnej od oceny, ciągłej wymianie informacji możemy coś wspólnie osiągnąć”

- „Autyzm nie jest niepełnosprawnością, która jednoznacznie ogranicza: uważaj, by nie stawiać dziecku zbyt niskich oczekiwań. Nadzieje i marzenia rodziców związane  z rozwojem dziecka pomagają im kształtować wytrwałość potrzebą do dążenia do celu jeszcze długo po opuszczeniu twojej klasy. Uznawaj i szanuj ich marzenia i sam marz o sukcesie swojego ucznia. Rodzice muszą wiedzieć, że tak samo jak oni zachęcasz ich do wykorzystania pełni jego możliwości”

- „Szanuj czas i wysiłek włożony przez rodziców w zdobywanie wiedzy na temat różnych aspektów nietypowych zachowań jego dziecka. Korzystaj z tej wiedzy. Rodzic ma potrzebę dowiadywania się wszystkiego o tym, jak jego dziecko postrzega świat, a wiele zdobytych przez niego informacji może ułatwić ci pracę. Warto więc go wspierać i dodawać mu otuchy, mówiąc, że ci pomaga”

- „Wychowywanie dziecka z autyzmem może (ale nie musi) być samotnym  i wyczerpującym doświadczeniem. Proponuj takim rodzicom pozytywne wzmocnienie, słuchaj ich i wspieraj w trudnych chwilach. Jednocześnie  - ostrożnie – daj im do zrozumienia, że także miewasz gorsze dni, aby i oni mogli udzielić ci potrzebnego wsparcia”.

Czy tak robimy…?  Niech na nowy rok przyświeca nam myśl N. Branden „Nikogo nie uczyniono dobrym mówiąc mu, że jest zły…”

Pozdrawiam.


zobacz wszystkie artykuły